Drukuj

O filozoficznym dobru i prawdzie we Wiązownie

Kilka myśli uczestników warsztatu filozoficznego o tym, jak rozumiemy dobro.

Dobro – to pomoc; nauczycielka, bo jest cierpliwa; spokój; zwierzęta.

Definicja dobra wg Arystotelesa, to wszystko to, co istnieje. Wspólnie ustaliliśmy, że żeby coś istniało musimy to zobaczyć, dotknąć, powąchać, posmakować, czyli uruchomić nasze zmysły w celu poznania czegoś. Aby istnieć, nie trzeba być materialnym, bo miłość, przyjaźń, myśl, to też dobro.

Padło pytanie, skoro wszystko, co istnieje jest dobrem, to czy brzydkie słowa też są dobrem? Czwartoklasiści podjęli się próby wyjaśnienia. Wniosek: To my, ludzie, nadajemy znaczenie słowom. Słowo samo w sobie nie jest ani brzydkie ani ładne, sposób użycia ich, na przykład -w celu obrażenia kogoś, jest brakiem dobra. Ciekawym argumentem było też nawiązanie do innych kultur, gdzie słowa, gesty mogą być rozumiane przez społeczność innej kultury zupełnie opacznie, np. społeczeństwo amerykańskie i obraźliwa gesty, czy kultura arabska i podanie dłoni.

Zgodziliśmy się, że to działanie i cel, który obiera człowieka, może być dobry lub nie. Narzędzia i słowa służą nam do osiągnięcie celu. Przykład noża, jako narzędzia do kojenia chleba, do obrony, ale też do zranienia lub zabicia kogoś.

Drugie spotkanie, to spotkanie przedszkolaków z Glinianki, z pojęciem Prawdy. Prawda to, to co istnieje. Czy istniejemy? Tak! Więc jesteśmy prawdą! A co to jest filozofowanie wg dzieci? Myślenie o czymś, np. o lego, o snach, o pojazdach, o marzeniach, o przyjaciółce we Francji.

Staraliśmy się wspólnie ustalić, skąd wiemy pewne rzeczy, np. że jesteśmy ludźmi? Oto stwierdzenia: Sami wiemy, że jesteśmy ludźmi, bo widzimy swoją skórę. Wiem z głowy. Od rodziców. Prawdą jest to, co istnieje. Miś ( o maskotce) nie istnieje na prawdziwo. Żeby żyć, trzeba się urodzić. A co istnieje? Zwierzęta, jeżyki, króliczki, przyjaźń, dzieło sztuki (!).

Głośnie Eureka! zakończyło spotkanie.