Drukuj

O co z tym cukrem chodzi?

   Otóż ten sam mechanizm działa. gdy jemy zbyt wiele cukru, czy to w postaci słodyczy, napojów gazowanych, owoców czy innych węglowodanów. W reakcji na jego nadmiar trzustka wytwarza zwiększoną ilość insuliny, której zadaniem jest rozprowadzenie cukru (glukozy) do komórek. Szybki wyrzut insuliny jest niestety z reguły źle wymierzony i usuwając glukozę z krwi robi to zbyt gwałtownie, doprowadzając do jej nagłego spadku czyli hipoglikemii. W tej sytuacji nasze ciało, które zrobi wszystko by wyrównać ten poziom - potrzebuje bowiem glukozy do produkcji energii - będzie popędzać nadnercza, aby te wypuściły do obiegu kortyzol i adrenalinę, hormony stresu. W tym czasie dotknięty hipoglikemią mózg zaczyna wytwarzać neuroprzekaźnik glutaminian. Koktajl złożony z kortyzolu, adrenaliny i glutaminianu stymuluje mózg, który staje się coraz bardziej hiperaktywny. Zaobserwowano, że 60% członków rodzin, które borykają się z problemem ADHD u swoich dzieci cierpi na cukrzycę, otyłość czy alkoholizm, czyli problemy związane z nieefektywnym zarządzaniem cukrem. Amerykańskie badania ujawniły również, że 75% więźniów było nadpobudliwymi dziećmi. Krótko mówiąc, cukier wyraźnie wpływa na nasze zachowanie, modulując biologiczną zdolność naszego organizmu do właściwego nim gospodarowania. A wszystko zaczyna się w dzieciństwie, kiedy dopiero tę zdolność rozwijamy.

   Ale czy każdy cukier jest tak samo szkodliwy? Ten w formie płynnej np. w postaci napojów gazowanych czy kartonowych soków wydaje się wywierać wyjątkowo szkodliwy efekt. Dzieje się tak dlatego, że niejako nie zauważamy pochłoniętych w ten sposób kalorii, co w prosty sposób prowadzi do otyłości. Co więcej, znajdująca się w nim syrop fruktozo-glukozowy czy czysta fruktoza bezpośrednio trafia do wątroby gdzie, przetwarzany jest w składowany tam glikogen. Glikogen jest formą cukru, którą z czasem możemy zamienić na glukozę i wykorzystać do produkcji energii. Mamy go jednak zbyt wiele i rzadko go całkowicie zużywamy. Ostatecznie więc przekształca się w tłuszcz i niealkoholowe stłuszczeni owe zapalenie wątroby może być jego efektem. Wybierając soki mętne i przeciery dostarczamy organizmowi błonnika – nie mówiąc o minerałach i witaminach – który spowalnia wchłanianie cukru.

   Zaobserwowano także, że konsumpcja cukru obniża odporność. Nasza zdolność by zwalczać wirusy i bakterie drastycznie spada, zatem gdy próbujemy zwalczyć infekcję rozsądne wydaje się jego ograniczenie.

   A co z próchnicą? Aby zneutralizować efekt spożytego cukru potrzebny jest wapń, masowo wycofywany z kości i zębów i ona jest tego efektem. Nadmierna konsumpcja cukru może być również częściowo powiązana z osteoporozą. Cukier, niczego nie dostarczając, redukuje zasoby witamin (zwłaszcza z grupy B) minerałów (wapnia, fosforu, magnezu i chromu) i enzymów, tak potrzebnych rosnącemu ciału i rozwijającemu się mózgowi.

   Czy istnieje zatem bezpieczna porcja cukru? Albo pytając inaczej: czy jedzenie „tej odrobiny” cukru, gdy nasza dieta jest bogata w składniki odżywcze i prowadzimy aktywny styl życia, jest nadal szkodliwe? Problem z tym, że cukier jest wyjątkowo uzależniający i zjedzenie „tej odrobiny” gdy raz zaczniemy, jest praktycznie niemożliwe. Badania na szczurach wykazały że cukier stymuluje wydzielanie dopaminy, jednego z neuroprzekaźników, który jest związany z układem nagrody w mózgu. Im bardziej jej poziom wzrasta, tym bardziej uzależniamy się od substancji, która ten wzrost spowodowała. Cukier stymuluje także wydzielanie opioidów, odpowiedzialnych za towarzyszące nam uczucie euforii. Innymi słowy czujemy się po prostu bosko! Zauważono niestety, że po takim słodkim obżarstwie odczuwamy symptomy typowe dla zespołu abstynencyjnego: drżenie mięśni, tiki nerwowe, stany lękowe, zaburzenia snu czy poczucie ogólnego rozbicia.

   Zatem, co możemy zrobić, aby zredukować ilość spożywanego cukru? Pamiętać o jego wpływie na nasz organizm przede wszystkim. Wtedy łatwiej będzie nam się oprzeć kolejnym lodom i batonikom. A dzieciom raczej oferujmy owoce. Koniec końców nie my, a ich rodzice będą zmagać się z ich paskudnymi zmianami nastrojów...

 

Autorka:

Julita Kordonska, z wykształcenia filozofka, a z zamiłowania badaczka nawyków żywieniowych i ich wpływu na zdrowie. Obecnie studiuje na ostatnim roku w londyńskim Institute for Optimal Nutrition, aby ostatecznie leczyć jedzeniem. Mama czteroletniej Zoi, na której eksperymentuje do woli, na szczęście ku uciesze małej. Uwielbia gościć ludzi, edukując swoich gości ku ich niekłamanemu sprzeciwowi. Cóż, nie mają wyboru...