Drukuj

Filozofia z upośledzonymi? Nie, rozmowa o życiu z dziećmi.

Czy przyszłoby Wam do głowy, żeby pofilozofować z dziećmi upośledzonymi umysłowo? Mnie nie. Lecz Miejska Biblioteka Publiczna im. Księdza Bernarda Sychty w Pelplinie takie zajęcia mi zaproponowała na dziś. Dzieci upośledzone w stopniu lekkim w wieku od 8 do 11 lat.


Rozmawialiśmy o życiu, czym jest, po czym można poznać, że się żyje; co odróżnia nas, ludzi, od zwierząt i przedmiotów. Droga, którą dziś przeszliśmy wiodła od działań sprawiających nam przyjemność do czynności wspólnych dla wszystkich ludzi i decydujących o tym, że jesteśmy ludźmi. 
Dzieci od stwierdzenia: jestem człowiekiem, więc śpiewam, tańczę, jeżdżę z dziadkiem traktorem, pływam łodzią podwodną, doszły do stwierdzenia, że jestem człowiekiem, więc czuję; jestem człowiekiem, więc myślę. 

Były to dla mnie niezwykłe zajęcia, to doświadczenie pokazuje, że nie należy zamykać się rzeczy wydałoby sie niemożliwe, no i nie należy niczego się spodziewać. Przyjąć to, co przyniesie to doświadczenie. Zastanawiam się jak nazwać dzisiejsze zajęcia: filozofia z dziećmi upośledzonymi umysłowo? Z pewnością nie. Rozmowa o życiu? Tak. Dziś rozmawiałam o życiu z dziećmi, po których nikt się nie spodziewa, że mogą udźwignąć ten temat.