Drukuj

Wolna myśl o rodzicach przed świętami ....

Depositphotos 210887734 xl-2015

Gdyby rodzice jakimś cudem zrozumieli, że wpadli w macki i pułapki firm telekomunikacyjnych, które wykreowały sztuczną potrzebę posiadania gadżetów typu telefon i tablet u dziecka.

Gdyby zrozumieli, że są w dużej mierze winni temu, że tak trudno jest dzisiejszemu dziecku rozmawiać, skupić się na jednej rzeczy …

Zastanawiam się, czy w kulcie wirtualnej rzeczywistości zwyczajna lekcja może być jeszcze atrakcyjna?Nie zwalniam z odpowiedzialności nauczyciela za proces nauczania i podawania wiedzy w sposób ciekawy dla dzieci. Mówię o piętrzących się trudnościach...

Pracuję z dziećmi od sześciu lat. I obserwuję, że im dziecko młodsze, tym trudniej jest mu się skupić ( nie wymagam sztywnego siedzenia i dopuszczam pewien poziom „chaosu”, zdaję sobie sprawę, że ograniczeń wiekowych)

I jeszcze jedno. Im młodsze dziecko, tym większa agresja wśród rówieśników, i fizyczna i słowna.. Nie uważam, że świat wirtualny jest be i niedobry; uważam, że od nas dorosłych, od nas rodziców zależy z jak wieloma problemami będą mierzyć się w przyszłości nasze dzieci.

Mogłabym rzec, dla filozofów, dla psychologów i terapeutów roboty będzie pod dostatkiem. Ale zdaje się, że nie o to chodzi.