Drukuj

Zachęta do filozofii

 

Agnieszka Gąsiorek, Zachęta do filozofii

   Gdy zaczynałam studia filozoficzne mój czteroletni wówczas bratanek postanowił dowiedzieć się, czym zajmuje się jego ciocia. Wyjaśniłam mu, że filozofia stawia ważne pytania, takie jak co to jest prawda, szczęście, dobro i próbuje znaleźć na nie odpowiedzi. Kolejne pytanie sprowokowanego tą wypowiedzią czterolatka brzmiało „a co to jest prawda, ciociu?”. Zaskoczona postępem rozmowy, próbując ubrać najbliższą mi teorię w proste słowa odpowiedziałam, że z prawdą mamy do czynienia wtedy, kiedy to co mówimy zgadza się z tym jak jest w rzeczywistości, z tym co nas otacza. Na tym stwierdzeniu nasza rozmowa zakończyła się.

   Patrząc na tę sytuację z perspektywy czasu widzę, że działając według stereotypu – dorosły powinien znać odpowiedź na każde pytanie zadane przez dziecko, zaprzepaściłam znakomitą okazję do twórczej dyskusji opartej na spontanicznie okazanej przez Filipa ciekawości i potrzebie jej zaspokojenia.

Jeżeli zestawienie twórczej dyskusji z osobą czterolatka wydaje się komuś naciągane, proponuję w rozmowie z dzieckiem, na pytanie podobne do tego zadanego mnie, odpowiedzieć pytaniem „a co Ty o tym sądzisz?” i przekonać się, w jak zaskakujący sposób może potoczyć się tak rozpoczęta rozmowa z dzieckiem.

   Już sam fakt zadawania pytań „dlaczego?”, tak często ignorowany przez dorosłych reagujących zniecierpliwieniem, stanowi wielką wartość i ważne osiągnięcie w rozwoju poznawczym dziecka. Niestety, w kulturze ceniącej sobie odpowiedzi a nie dostrzegającej twórczej i odkrywczej roli samych pytań, ten ważny obszar poznawczy nie zostaje odpowiednio rozwinięty. W kolejnych latach życia dziecka prowadzić to może do problemów takich jak nierozumienie czytanego tekstu, brak twórczej wyobraźni, nieumiejętność prowadzenia dyskusji i pracy zespołowej, nieumiejętność wnioskowania, brak argumentacji dla własnych przekonań i podatność na manipulację.

   Ktoś może wyrazić sprzeciw, że filozofia, a mówiąc ściślej, filozoficzna dyskusja z dzieckiem, nie gwarantuje, że braki te nie wystąpią. Ponadto, czy można pozwalać dziecku na dyskutowanie z dorosłym, podważanie jego zdania? Odpowiedzieć można pytaniem – skąd indziej, jeżeli nie od osoby będącej dla dziecka autorytetem, ma ono uzyskać wzór właściwie prowadzonej dyskusji (argumentowania, wyciągania wniosków itd.), wzór nie tylko samej struktury dyskusji i jej logicznej poprawności, ale także postawy badawczej i umiejętności godzenia się z faktem nieznajomości odpowiedzi na wszystkie pytania?

   Olbrzymim atutem otwartej na tego typu rozmowy postawy rodzica jest to, że w ramach spontanicznie podejmowanych przez dziecko „dociekań” filozoficznych ma ono szansę wyrażenia własnych opinii, podzielenia się z kimś swoimi przemyśleniami. By możliwości tej nie zaprzepaścić dziecko powinno zostać wysłuchane (ewentualnie naprowadzone na inne możliwe rozwiązania czy na pogłębienie danej kwestii) a nie ocenione czy poprawione. W ten sposób zostanie okazany mu należny jako osobie szacunek, uznane zostanie jego prawo do posiadania własnych myśli i opinii - prawo własności z którego czerpać może poczucie bezpieczeństwa (nie jest to możliwe w przypadku innych kwestii życia codziennego, takich jak chociażby konieczność zjedzenia obiadu czy założenia zimowej kurtki, w tych sprawach kilkuletnie dziecko zdane jest na osąd dorosłego i musi się temu osądowi podporządkować).

   Podsumowując, pragnę gorąco zachęcić do zwrócenia uwagi na twórcze poszukiwania dziecka i pielęgnowanie w nim, a nie ignorowanie i tłamszenie, spontanicznie rodzącej się ciekawości poznawczej dotyczącej nie tylko faktów przyrodniczych ale również ogólnych problemów - kwestii filozoficznych. Dzięki temu, że ciekawość filozoficzna nie może zostać zaspokojona przez dorosłego na zasadzie przekazania wiedzy a rola dorosłego ogranicza się w tym przypadku do pomocy we własnych poszukiwaniach - dziecko ma możliwość rozwijania umiejętności samodzielnego myślenia. Nawet bez znajomości czy przy powierzchownej znajomości poglądów filozoficznych rozmowy takie mogą być owocne dla obu stron.

   Zachęcam również do otwartości na pojawiające się gdzieniegdzie próby prowadzenia zajęć filozoficznych z dziećmi. Posiadanie kompetencji w zakresie tak dydaktyki filozofii jak i samej wiedzy filozoficznej powoduje, że łatwiejszym staje się prowokowanie tego typu rozmów, uczenie przestrzegania zasad poprawności logicznej, wychwytywanie filozoficznych wątków w dziecięcych wypowiedziach oraz pokierowanie rozmową tak, by wątków tych dzieci się trzymały.

Podkreślam, że dominujący wśród zwolenników „filozofii dla dzieci” nurt, odcina się od prób nauczania historii filozofii a koncentruje się na rozwijaniu samodzielnego myślenia (czy we wczesnych latach życia, na wyposażeniu w „logiczne narzędzia” niezbędne do rozwoju tej umiejętności w przyszłości), nie ma więc to nic wspólnego z narzucaniem dziecku zadań przekraczających jego możliwości.

   Mam nadzieję, że nie muszę nikogo przekonywać do tego iż nabycie umiejętności samodzielnego myślenia jest istotne dla rozwoju poznawczego i moralnego dziecka i ten krótki tekst stanie się inspiracją do wspólnych poszukiwań i odkrycia, w jak niesamowity i pasjonujący świat „żywej” filozofii dziecięca ciekawość i wyobraźnia może nas zaprowadzić.